niedziela, 24 czerwca 2012

Ręce pełne pracy.

Nie ma to jak rodzinne gotowanie:)


Fartuszek  ma swój.


Dobrze mieć taki zespół.

Rano wstaliśmy i poszliśmy do Kościółka
.Nie wytrwaliśmy do końca,mały źle się poczuł.Wróciliśmy do domu.Posiedział chwilkę ,zjadł i było ok.Poszedł na dwór rozłożył łóżko polowe i bawił się swoimi nowymi samochodzikami.W planach było robienie pierogów z mięsem .I tak tez się stało.Były pierogi z mięsem i ruskie,mniam,mniam.Pracy i śmiechu było co nie miara.Kubuś chyba chciał wszystko robić sam.A to wycinać ,sklejać a najlepiej wałkować.Robił wszystkiego po trosze.Gdy cała rodzinka się na robiła to jeść nie było komu,choć tak większość pomroziliśmy na surowo.Po pracach kulinarnych,mały relax i spacer.Przyjemne z pożytecznym poszliśmy się przejść na działkę.Okazało się że potrzebne pielenie.Więc Kuba jak to Kuba poprosił tatusia o przygotowanie cha czuszki.Tatuś grzecznie przygotował.Rano pewnie wyruszymy bo mały nie odpuści.Po butka zapewne będzie rano.Postaramy się popielić szybko i wrócić przed dużym słońcem.Weźmiemy leżak i parasol przeciw słoneczny dla naszego pracusia.

Super miałem gości:))))

23,06,2012
Troszkę się po spało.Ach dzień ojca trzeba zrobić tatusiowi niespodziankę.Chłopcy napisali na stronie www.radiomalbork.fm życzenia przez radio później płynące.Ale było zaskoczenie jak jemy wszyscy śniadanie a w radio najlepsze życzenia ,zdrowia,pomyślności dla naszego kochanego tatusia Jarosława Siarnowskiego od Kubusia i Sebastianka nie martw się wszystko będzie dobrze na pewno wyzdrowieje.
Jakie to tatuś był zaskoczony pojawiły się łzy .A tak mówił po co to radio o komputer są włączone.A tu taka niespodzianka.Po śniadanku dzieci się zabrały do sprzątania raczej bałaganienia a nie Kubuś posprzątał mi w szafce w kuchni-poukładał plastiki,nie zapomniał o swojej półce z odzieżą.Ale Kubuś miał odwiedziny .Tak,tak ciocia Monika z kochającą Olusią,Oliwer,Oliwia i jeszcze jedna ciocia.Mały z odwiedzin zadowolony bardzo,bardzo.Ciotki chwilkę posiedziały i pojechały:(.Olunia była grzeczna spała-szkoda.Tatuś wędził kiełbaski ,mięsko wszystko pyszne Kubuś nie mógł się doczekać kiedy wszystko będzie już gotowe.A wszystko z myślą o Kubusiu.Dzień mijał.Dzieciaki zagarnęli tatusia do gry w piłkę.Ucierpiało drzewko z gruszkami mniej 2 szt.Wieczorkiem kąpiel ,kolacyjka i lulu.Monika dziękujemy Tobie i Twoim przyjaciołm że jesteście:))))

Pogoda wszystko zepsuła.:(

22,062012
Na piątek Kubutek miał zaproszenie od dzieci z klasy na grilla klasowego-pożegnalnego.Od czwartej klasy będą mieli nowego wychowawce.Rano pogoda była nie za ciekawa myśleliśmy że do godz.16.00 będzie ok.Niestety było brzydko,byle jak.Kasia koleżanka małego <mieszka za ścianą<powiedziała że jak będzie padać impreza odbędzie się na sali gim nastycznej.To już w  ogóle odpadało dzieci z rodzicami to jest ok.40 osób to tak jakbym wsiadła z nim do autobusu.Nie mogłam Kubusia tak narażać jeśli pojawiły się już  spadki.Dzieciaki zabaw mieli co nie miara ale Kubutek tak by w nich nie brał udziału.Ciężko mają takie dzieci.Maleńki się cieszył na spotkanie z całą swoją klasą a niestety pogoda wszystko zepsuła.Zadzwoniłam Do wychowawczy ni Kubusia Pani Danusi podziękowałam za zaproszenie i przeprosiłam że nie możemy skorzystać.Ale jeśli będzie świetna pogoda i wyniki będą ok  to na zakończeniu roku na pewno Kubulek spotka się z cała swoją klasą i Panią Danusią.Trzymamy kciuki już dziś.

czwartek, 21 czerwca 2012

Kateter chyba z nami jeszcze zostanie:(

21.060.2012
Apetyt nam dopisuje.Tak bardzo chce się Kubusiowi schabu i gołąbków.Wciąż się dopytuje kiedy mu zrobimy.Może juz nie długo.Ścisła dieta nas obowiązuje.
Co do ściągnięcia kateteru nic nie wiemy,ponieważ pani dok.stwierdziła że wyniki są  gorsze niż tydzień temu.Chyba zaczynają się spatki?tak się tego boimy(leukocytów 800szt,granuli 1200).Z naszym jąderkiem musimy jechać na konsultacje chirurgiczną.Ja bym chciała jak by było można zrobić dwa zabiegi za jednym znieczuleniem .I u góry szwy i na dole,nie było by chyba problemu.Ale liczymy się z zdaniem Kubusia ,który nie chce jak na razie.Może da się jeszcze przekonać.

środa, 20 czerwca 2012

dzień pełen zaskakujących wiadomości

20.06.2012
Ranny wyjazd do Akademii w Gdańsku.Pobrane wyniki. Był płacz bo Kubuś musiał być kuty,miał kalgulogram o to badanie z krwi pobranej z żyły.Nie wiem co się stało może po prostu ma dość tego  wszystkiego.Po chwili się uspokoił.Poszliśmy zanieść wyniki do lab oratorium.Na oddział szliśmy drogą dłuższą mały chciał zobaczyć kopary które burzyły stare budynki na terenie akademii.Posiedział troszkę na świetlicy.Pani Maria ze świetlicy podarowała chłopcą  nowe puzle 200szt.Będzie co układać.Później poszliśmy do pani Krysi na zmianę opatrunku na kateterze i przepłukanie go.Przyszła tam pani doktor -nasza prowadząca zbadała Kubutka.I co czekamy na wyniki u góry na świetlicy.Po chwili następne badanie pachwin .Zaraz załatwione usg bo coś jest. Było ale śmiechu kupe a ja byłam cały czas w niepewności bo tak zwany węzeł chłonny to nic innego jak jąderko wędrujące.I tyle po strachu .Z lewej strony jest węzełek 3mm..Jutro mam y zadzwonić do pani doktor i porozmawiać o ewentualnym wyciągnięciu naszego pajączka.Wypis otrzymaliśmy 0k.13.30 .Dziś dla lekarzy był dzień wykładowy.Mieliśmy szczęście że tak szybko otrzymaliśmy wypis.

wtorek, 19 czerwca 2012

Ciekawe co nabroiliśmy???:)

19,06,2012
Raniutko wstaliśmy i pojechaliśmy do Malborka na wyniki.Na oddz. wjechaliśmy windą -jak zwykle.Pielęgniarka  wzięła się do "roboty"krew leciała jak z cebra,Wyniki z  Kubutkiem zanieśliśmy do lab oratorium.Wróciliśmy do domu i wzięliśmy się za ogarnianie mieszkania.Kubuś pomagał przygotować obiad.Byliśmy pod denerwowani czekaniem w domu na wyniki.Głośno nic nie mówiliśmy ale sama pod świadomość i ciekawość jak jest.O godz.13.00 wsiedliśmy w samochód i pojechaliśmy do M-K do lab oratorium.Po drodze zatankowaliśmy samochód na jutrzejszy wyjazd na kontrole do Gdańska.Zajechaliśmy do biedronki wymienić kubek,który był pęknięty a my nie zauważyliśmy tego.
Odebraliśmy wyniki jak dla mnie są ok,coś jest w moczu ale jutrzejsze wyniki to potwierdzą lub nie.Zabieramy na wszelkie"w" małą walizkę.Mamy nadzieję ze nie wyciągniemy jej w Gdańsku.Po powrocie z miasta Kubutek ogarnął troszkę po sobie w samochodzie.Zdążył jeszcze dziś nabroić.Na podwórku ma kilka figurek z gipsu ,krasnala już nie ma rozbił się sam jak twierdzi mały.Kubuś dostał od swojej klasy zaproszenie na grilla takiego pożegnalnego 3-cią klasę.Myślę że pogoda w piątek dopisze i choć na chwilkę pójdziemy.Na kolację były naleśniki .Wszyscy się najedli ,wykom pali i poszli spać,

poniedziałek, 18 czerwca 2012

Niespodziewani goście

Puchar UEFA 2012
Dzisiaj Kubutek miał poleżeć troszeczkę ,ale wstał ok.9.00.Pokręcił się po mieszkaniu i po chwili dopiero się ubrał .Nie mógł się doczekać kiedy przyjdę z dworu.Na śniadanie usmażył sobie omlet(nie może tyle jajek)obiecał że na jakiś czas wystarczy.Pomógł mi wynieść naszą pościel do wietrzenia.Włączył sobie telewizor na Disney Junior.Tam był program Arka Attck-robił eco butelkę lub statek.Trzeba było kupić litrową colę żeby butelka się nadawała.Nie zapomniał się zapytać czy byłam u kaczek i dałam im jeść.Cola kupiona,wypita i zabrał się do pracy a ja nie mogłam nic zrobić bo ciągle mnie wołał.Pomogłam mu powycinać i porwać gazetę i Kubutek resztę poszedł robić na dwór.Po malutku sobie tam kleił i malował.Ok. godz.13.00 otrzymałam sms czy jesteśmy w domu i co robimy.Koleżanka z Kwidzyna ,która leży na naszym oddziele w UCK jechała do domu na przepustkę i postanowiła nas odwiedzić.Alusia z Kubusiem nie mogli się sobą nacieszyć-choć Ala nie rozmawia z nami z nikim obcym jest świetną dziewczynka ale zamknięta w sobie.Szaleć i broić potrafi jak każde dziecko.Kubuś zaprowadził ja do sąsiada pokazać kury,bażanty,pawie i takie tam różne ptactwo.Maseczki mieli założone bo tak trzeba tam jest dużo bakterii i zarazek a w szczególności  przy takiej pogodzie.Alusia zgubiła jeszcze u nas ząb jej mama się śmiała że teraz będą w Gdańsku jeździć tramwajami i będą kasowały bilety"zębami"Dziewczyny pojechały ok.15.00 .A my za nimi po tatusia do pracy.Kubuś chciał jechać dzisiaj z przodu jedyny raz się zgodziłam,ale jak kierowcy migali światłami że stoi policja to migiem się zatrzymałam na awaryjkach i mały się przenosił do tyłu.Było troszkę śmiesznie przy najmniej dla niego.Przyjechaliśmy z Malborka zjedliśmy obiad.Dzieciaki poszli na dwór.Kubutek rozłożył łózko polowe w cieniu i odpoczywał.Jak poszłam pielić do ogrodu on ze mną,on mi pomoże-krzyczał.! .Już wolałam żeby zbierał truskawki na krzesełku w cieniu nisz się wystawiać na tak ostre jeszcze słońce.Pomogłam mu zbierać i się nazbierało 3/4 wiadra 10l.Truskawki zbieraliśmy na czysto bez szypułek więc z myciem nie było problemu.Kubuś z tatusiem wrzucili je na sokowirówkę i osobno gotowaliśmy sok i dżem.Oczywiście mały był w swoim żywiole.Ja w tym czasie z Sebastiankiem robiliśmy porządek przy chodniku,jak Kuba zobaczył to zaraz krzyczał -jak skończę z tatusiem to wam pomogę dobra?!Wszystko ogarnięte na dworze i w domu  więc poszliśmy się myć.Na początek Kubuś-wanna odkażona,czyściutko.Po kapieli małego w łazience wyglądało jakby kaczki się chlapały wody na podłodze pełno.Spać poszedł o 22.00.Jutro robimy kontrolne badania w Malborku,zobaczymy co nabroiliśmy.?:)